Jestem osobą co ma małe problemy z zapamiętywaniem dat, różnych świąt uroczystości itd. Zawsze byłam zdania że po co mam sobie czymś takim zaśmiecać głowę jeśli ludzie i tak mi o tym przypomną i tak też się dzieje za każdym razem.
Oczywiście dzisiaj już z samego rana zostałam poinformowana o jedzeniu pączków, ja szczerze mówiąc nigdy nie wiem kiedy jest tłusty czwartek ale już z samego rana ktoś mnie o tym informuję.
Dzisiaj nie świadoma żadnego „społecznego przymusu” jedzenia pączków zawiozłam dziecko do przedszkola,
nie zdążyłam wejść do środka i jedna z mijających mnie mam mówi: „Dzień dobry, „spieszę się bo jadę po pączki? ”
Po pączki po co? I zastanawiam się czy ten fakt jest aż tak ważny, żeby go wszystkim obwieszczać, wchodzę dalej tatuś kolegi mojego dziecka mówi: „Życzę słodkiego dnia” ach już rozumiem znowu kolejny szał – masowe jedzenie pączków!
I w ten oto sposób dowiedziałam się że dziś jest tłusty czwartek, w związku z tym chyba muszę go zjeść, dlaczego? Bo wszyscy jedzą,
szczerze mówiąc nie wiem dlaczego ale wszyscy to robią to i ja zjem.
Podobnie jak przed Świętami Bożego Narodzenia wszyscy ruszają na zakupy to i chyba ja powinnam bo chyba tak trzeba, a może wypada, bo przecież po co robić zakupy wcześniej lub w dzisiejszych czasach zupełnie bezproblemowo przez internet jak można postać w dwugodzinnych kolejkach, stać na baczność z całymi setkami ludzi, postać w korkach, po co bez wysiłku jak można się pomęczyć.
Dlaczego nie jeść pączków jak później można się odchudzać.
Po co łatwo jak można trudniej, w końcu życie nie jest łatwe!
A może powinnam uznać to za wymówkę: Nie jem słodyczy – no ale dziś tłusty czwartek więc mogę albo nie, mam coś lepszego ja dziś muszę zjeść, wiec zaraz zabiorę się za jedzenie, już spokojnie bez żadnych wyrzutów sumienia.
A co będzie jeśli ktoś mnie poczęstuje a ja odmówię, prawdopodobnie uzna mnie za dziwną, że coś ze mną nie tak albo że się odchudzam,
bo przecież dziś trzeba zjeść pączki – nie wiem dlaczego ale trzeba!
Wiesz co niech myślą co chcą ja w tym uczestniczyć nie muszę, zresztą tak samo jak i w przedświątecznej męczarni.
Najgorsze jest to że ludzie żyją żyją jak zahipnotyzowani, ulegają jak ja to nazywam przymusom społecznym to jest straszne, pomyśl o tym a dzięki temu może uznasz że wcale nie musisz dzisiaj jeść pączków, a jutro być na diecie
